niedziela, 20 lutego 2011

6:10

Pobudka. Już nie w półmroku. 50 brzuszków, 50 pompek. Poranna toaleta i coś w stylu "ooo, jak ja dziś pięknie wyglądam" (to jest podejście, dziewczyny). Kubek herbaty i szklanka z kakao. Nie pijam rano kawy, nie jestem i nie chcę być jej niewolnikiem. Do końca tej zimy już niewiele czasu. W końcu zacznę się budzić przy promykach słońca i ciepłego powietrza. Do maja 6:10 będzie wyznacznikiem mojego roboczego tygodnia. Potem zacznę już swoje życie, niewiele mniej również rutynowe. Ale jak na razie, nigdy nie wiadomo, co się dziś wydarzy, i to jest właśnie ciekawe. Hm, po raz pierwszy w życiu sobie czegoś od dziś zabraniam. Bogato nazwanych przez ludzi nałogów. Nienawidzę narzucać sobie żadnych ograniczeń, ale powiedzmy, że uczynię to wyjątkowo w imię zdrowia i czystości sumienia. Yup, let's see...

2 komentarze:

  1. twoja wypowiedz jest bardzo zgorzkniała , o dziwo nie podoba mi się , chociaż jestem jedynym z popieprzonych outsiderów .
    uczymy się na błędach , wiec wskazane jest wybaczanie ich (;
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wybaczam błędów, nie muszę. Zgorzkniała, czy nie... Jest zwyczajnym głosem zwyczajnego człowieka.

    OdpowiedzUsuń