wtorek, 29 marca 2011

Spokojnym krokiem, do przodu, aż do końca...

Kraków. Nadchodząca noc, papieros w ustach i wyczekiwanie. Stukot kowbojek, setki nic nieznaczących dla mnie twarzy. Kilku żulów, którzy jak zawsze sępią, ile mogą. Telefon, sygnał, Ty. Zaraz będziesz. Kolejne wibracje. Dobijające się krzyki zazdrości. Później oddzwonię. Jesteś. Schodzisz ze schodów, początkowo nawet nie zauważasz. Po to, by nasze oczy i ciała spotkały się idealnie na przeciw siebie. Witaj, Skarbie. Uśmiech, pierwsze plany. Chwila odpoczynku i ściana pełna moich zdjęć. Co to w ogóle jest? - pytam zdziwiony. Szklanka whisky, za oknem Wisła i widok na Wawel. Chodź, Mała. Noc jest piękna. Chodźmy na balkon. Staję za Tobą i napawem zapachem Twojego ciała. Dłonią błądzę po Twoim biodrze. Kraina Rozpusty. Kolejny chłept dymu przepity whisky. Szał nocy. Parkiet. Dzikość tłumów. Mordowanie szarości, rozbierające spojrzenia innych. Chwilami, pierdolona zazdrość. Dym. Poranek. Łoże okupione Twoją bliskością, ciepłem samej Ciebie. Przytul się mocniej. Chwytasz moją dłoń kładąc ją na piersiach. Słyszę już Twój oddech, tym razem nie uciekniesz. Dzień jest przed nami długi. Nie jeden, nie dwa. Nie trzy. Spokojnie, nie gryź tak szybko. Najpierw zajmę się Tobą. Poranny śmiech rozkoszy. Lubisz to. Nie budźmy się jeszcze. Gdzie się tak śpieszysz? Chodź znów ze mną. Witajmy południe na wpół nadzy na balkonie. Otuleni tylko w koc i w siebie. Nie drap. Kolejny szał, kolejna noc. Kolejna krew, kolejny pot. Do upadłego, wiesz jak jest... Póki nie przyjdzie chwila zwaną pożądaniem. Bezgranicznym. I nim uderzy zazdrość. Nim dobije odległość. Zanim wszystko odejdzie, znów na jakiś czas. Do ponownego... "Witaj, Skarbie. Tęskniłem."

Przyznaj się w końcu. Nim Cię zabiję.

The Doors - Back Door Man

10 komentarzy:

  1. założyłam sobie tu konto ;)
    dlaczego chcesz mi "pomóc" ? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A czemu nie? Skoro sądzisz, że jest w Tobie dużo do odkrycia to chętnie to poznam. Z ciekawości, o.

    OdpowiedzUsuń
  3. hm, masz rację, ale bez tej "otoczki" nie miałabym ani "przyjaciół" ani niczego.

    co mnie urzekło w Twoim pisaniu? Trudno stwierdzić, styl, to że kiedy piszesz niczego nie udajesz... wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wierzysz w "prawdziwych przyjacół" ?

    OdpowiedzUsuń
  5. widzę, że to drażliwy temat.

    Strasznie trudno Cię rozgryźć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdążyłam zauważyć. Co do przyjaciół to każdy ma jakieś złe doświadczenia i chyba masz rację takich prawdziwych nie ma.

    Intrygujesz mnie. Po tym jak piszesz, wydaje mi się, że masz wszystko gdzieś i raczej nie interesują Cię inni, a z drugiej strony "oferujesz mi pomoc", jeśli tak mogę to nazwać.

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba nie jesteś aż taki zły jak Ci się wydaje. A co do przyjaciół, to jestem pewna że kiedyś będziesz ich miał. Przecież trudno iść przez życie samemu.

    i co, udało Ci się w jakiś sposób mnie poznać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. i co? teraz przez cale zycie bedziesz szedl sam, bo ktos Cie zranil? to bezsensu...

    OdpowiedzUsuń
  9. chcialan tylko zrozumiec, ale masz racje, nie powinnam. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń